Jak zapewnić sobie dobry start na rynku sztuki? O co zadbać, aby twoja kariera nie stała w miejscu? Sprawdź nasze tipy i dorzuć swoje!
Nazwisko artysty to marka osobista
Twój podpis na pracy to znak pewności siebie i artystycznej tożsamości. Nie unikaj podpisywania prac własnym imieniem i nazwiskiem. Jeśli się wahasz, być może jest to papierek lakmusowy tego, jak oceniasz swoją twórczość. Czy jesteś gotowy/a, by pokazać się odbiorcom? Nawet jeśli towarzyszy ci niepewność, warto zaryzykować i rozpocząć dialog z widzami.
Prace z tytułem sprzedają się lepiej
To banalna i brutalna prawda. Trudno dobrym tytułem nazwać opis "Martwa natura 5" - zapewne nie wywoła on żadnych emocji, ani nie pobudzi wyobraźni widza. Najbardziej płodni artyści używają pewnego triku - opisują prace własnym kodem, ciągiem enigmatycznych znaków i liczb, tak robił chociażby Edward Dwurnik.
Inwestuj w materiały
Sprawdzaj dostawców i wybieraj tych, od których otrzymasz możliwie najwyższą jakość materiałów w zakresie twojego budżetu - solidną blejtramę, werniks, dobrze dobrana oprawę grafiki. Jeśli zadbasz o detale, nie tylko przedłużysz życie pracy, która będzie się przez lata dobrze prezentować na ścianie kolekcjonera, ale też pokażesz, że inwestujesz w swoją działalność artystyczną. Jakość pracy to znak, że traktujesz swoją karierę poważnie.
Złoty środek, czyli nie za dużo, nie za mało
Ci sami eksperci, którzy zachęcają do promocji swojej twórczości przy pomocy dużej podaży, po chwili przestrzegają przed związanym z tym spadkiem cen. Jako artyst(k)a potrzebujesz "dać się zobaczyć" w prywatnych i publicznych galeriach, w domach polskich kolekcjonerów i u zagranicznych marszandów. Aby trafić ze swoimi pracami do tych miejsc, potrzebujesz stworzyć więcej niż dwa obrazy w roku. Starannie wybieraj miejsca, gdzie chcesz się pokazać i wysyłaj do każdego zaledwie 2-3 prace, aby zachować dobrą równowagę.
Jakość, jakość i jeszcze raz jakość
Biografia bez literówek, wykadrowane zdjęcia prac w wysokiej rozdzielczości, systematycznie prowadzone konta w mediach społecznościowych to minimum, które powinieneś spełnić, aby galeria lub muzeum nie odrzuciło twojego maila w pierwszych 30 sekundach.
Autoprezentacja
Certyfikat autentyczności pracy z twoim podpisem i autorską pieczęcią to kolejny krok do profesjonalizacji artystycznego wizerunku. Kilka słów o technice, historii powstania pracy lub wskazówki, jak dbać o dzieło, to nadal rzadkość wśród młodych twórców, a tym samym twoja szansa na wzbudzenie zaufania u kupującego. Konsekwencja w tworzeniu opowieści o swojej twórczości, zwłaszcza w dobie Internetu, buduje twoją wiarygodność.
Czy nadal mamy kompleksy wobec Zachodu?
Może już nie wszystko, co zagraniczne uważamy za lepszej jakości, ale nadal z podziwem patrzymy na każde polskie nazwisko, które stało się rozpoznawalne poza granicami naszego kraju. Warto zbierać kontakty i brać udział w międzynarodowych konkursach. Każdy udział nawet w zbiorowej wystawie w Londynie, Amsterdamie czy Nowym Jorku buduje Twoją rangę jako rozpoznawalnego artysty/ki.
….sprzedany!
Jeśli zaczynasz prezentować swoje prace na aukcjach, bądź konsekwentny/a. Jeśli po kilku próbach porzucisz budowanie swojej wartości tą drogą i poprzestaniesz na kilku aukcjach z finalną kwotą oscylującą wokół ceny wywoławczej (np. 1000 zł), jeszcze długo będziesz musiał/a się z tego tłumaczyć. Marszandzi i galerie mogą wykorzystywać takie historyczne notowania do negocjacji wartości twoich prac, niekoniecznie na twoją korzyść.
Nie podpisuj wiążących umów na wiele lat
Zawsze zostawiaj sobie opcję do renegocjacji warunków współpracy z galerią lub marszandem po roku lub dwóch. Jeśli nie czujesz się kompetentny w tych tematach poszukaj osoby, która nie boi się paragrafów i kar umownych, a za priorytet ma twój dobry interes.
Ostatecznie żaden z tych kroków nie jest niezbędny, ale każdy z osobna daje szanse, aby wycenić następne twoje prace odrobinę drożej.